Nienajlepszy tydzień mają piłkarze i trenerzy Zagłębia. Po remisie ze skazywanym na porażkę Górnikiem Zabrze, szczęśliwą wygraną w rozgrywkach o Puchar Polski z Jeziorakiem Iławą, przyszła kolej na porażkę z Arką Gdynia. Lubinianie przegrali z zespołem, który w lidze nie wygrał od dziewiętnastu spotkań a w poprzednich ligowych pojedynkach strzelił tyle samo bramek co w dzisiejszym meczu - dokładnie 3!
Początek spotkania nie zapowiadał tego, że Zagłębie wyjedzie z Gdyni z trzy bramkowym bagażem, bowiem to lubinianie częściej byli przy piłce i to oni sprawiali lepsze wrażenie. Niestety Zagłębie ?dobrze prezentowało się? tylko do 19 minuty. Wówczas to Niciński stojąc na linii pola karnego spokojnie przyjął piłkę i nieatakowany przez nikogo spokojnie przymierzył w lewy dolny róg lubińskiej bramki. Gdynianie objęli prowadzenie. Podopieczni Edwarda Klejndinsta nie zdążyli jeszcze otrząsnąć się z utraty pierwszej bramki a po raz kolejny musieli wyciągać piłkę z siatki. Tym razem Liberdę pokonał Janusz Dziedzic, który wykorzystał precyzyjne podanie Przytuły i z najbliższej odległości skierował futbolówke do siatki.
Druga bramka podłamała piłkarzy Zagłębia, którzy zupełnie oddali inicjatywę gospodarzom. Ci zaś niesieni świetnym dopingiem swoich fanów raz za razem zagrażali bramce Zagłębia. Najlepszej okazji do podwyższenia prowadzenia nie wykorzystał w 35 minucie Tomasz Sokołowski. Po jego strzale piłka trafiła w poprzeczkę lubińskiej bramki i wyszła w pole. Sporo pretensji o tą sytuację do arbitra mieli gdyńscy kibice, twierdząc, że piłka przekroczyła linię bramkową. Prowadzący to spotkanie Tomasz Mikulski uznał inaczej i nie wskazał na środek boiska, lecz nakazał grać dalej.
Po zmianie stron kibice nie mogli narzekać na brak emocji. Wprawdzie tempo gry nie było już tak szybkie jak w pierwszej części meczu, jednak pomimo to, sytuacji podbramkowych nie brakowało. Najlepsze wypracowali sobie piłkarze Zagłębia - niestety ani Chałbiński, ani Iwański, ani też wprowadzony po przerwie Łukasz Piszczek nie byli w stanie pokonać Witkowskiego.
Wynik meczu został ustalony na 12 minut przed zakończeniem meczu, kiedy to do bramki lubinian trafił Damian Nawrocik. Były piłkarz poznańskiego Lecha bardzo mocno uderzył w kierunku bramki Zagłębia. Piłki nie zdołał chwycić Liberda i tylko wybił ją przed siebie. Odbita przez lubińskiego bramkarza futbolówka trafiła w nogi wracającego Petra Pokorný'ego i wpadła do siatki. Mecz zakończył się rezultatem 3:0 dla gospodarzy.
Zobacz wypowiedź trenera Stawowego...Zobacz wypowiedź trenera Klejndiensta...